logotyp

W dobie internetu bardzo łatwo jest znaleźć wciągający i ciekawy film. Na platformach takich jak Netflix lub HBO aż roi się od fascynujących filmowych opowieści. W piątek, po pracy, można włączyć sobie relaksującą komedię, natomiast w leniwą niedzielę można obejrzeć trzymający w napięciu film akcji. Pomimo tych wszystkich udogodnień, nie jest łatwo znaleźć film ukazujący bohatera, z którym można się utożsamić. Bohatera, którego perypetie i przeżycia są w pewien sposób podobne do naszych własnych. A to właśnie takie historie najbardziej zapadają nam w pamięci.

Takim filmem dla mnie jest „Mój piękny syn” w reżyserii Felixa Van Groeningena. Cała fabuła oparta jest na książce Nica Sheffa, który przez prawie 10 lat był uzależniony od narkotyków. Pierwszy raz spróbował ich już w wieku 11 lat, zaś jako nastolatek nie potrafił bez nich wytrzymać ani dnia.

Z pozoru wydaje się to opowieść wstrząsająca, ale równocześnie dosyć typowa jak na historię narkomana. Niemniej jednak jak w każdej prawdziwej historii z życia wziętej, jest w niej coś unikalnego.

1. Uzależnienie i depresja mogą dotknąć każdego

Istnieje powszechne przekonanie, że takie zaburzenia jak depresja oraz uzależnienie występują tylko w środowisku osób biednych i słabo wykształconych. Rodzice, którzy wysyłają swoje dzieci do elitarnych szkół i wykupują im drogie wakacje nie potrafią sobie wyobrazić, że ich syn lub córka mogliby paść ofiarą choroby psychicznej. Są przekonani, że zapewnienie dziecku najlepszej edukacji i bezpiecznego domu sprawi, iż będzie ono w pełni szczęśliwe i pozbawione zmartwień. Są to bardzo często kochający i zatroskani rodzice, którzy wierzą, że ich miłość uchroni ich pociechy przed złem tego świata.

„Mój piękny syn” pokazuje, iż te wszystkie działania i uczucia niczego nie gwarantują. Jako nastolatek, Nic spędzał ze swoim tatą mnóstwo czasu na windsurfingu, słuchaniu muzyki oraz wspólnych rozmowach. Była to wręcz relacja przyjacielska. Pomimo rozwodu rodziców, często widywał się ze swoją matką i miał świetny kontakt z nową partnerką swojego ojca. Stanowił również autorytet dla swojego młodszego rodzeństwa. Nie miał też problemów z nauką dzięki czemu został przyjęty na wszystkie najlepsze uniwersytety w USA.

Pomimo tych wszystkich pozytywów, Nic nie był szczęśliwy. Swój wewnętrzny stan opisuje słowami „I need to find a way to fill this big black hole in me” (“Muszę znaleźć sposób, aby zapełnić tę wielką czarną pustkę, która we mnie istnieje”). Kiedy pierwszy raz spróbował metamfetaminy, przez moment poczuł się w końcu spełniony i szczęśliwy. Desperacko szukał tego uczucia przez kolejne 10 lat swojego życia, co w konsekwencji doprowadziło go do poważnego uzależnienia od substancji psychoaktywnych.

Nic nie potrafił znaleźć szczęścia pomimo kochających rodziców i świetnych warunków do życia. Próbował go szukać w narkotykach i alkoholu, co doprowadziło go na samo dno.

2. Uzależnienie to (tylko) efekt uboczny

Twórcy oraz aktorzy „Mojego pięknego syna” jednogłośnie twierdzą, że główną tematyką filmu jest uzależnienie. W trakcie wielu wywiadów, Timothee Chalamet, odtwórca głównej roli, opowiadał, że jego motywacją do pracy nad filmem było pokazanie problematyki substancji psychoaktywnych. Uzależnienie jest z pewnością ważną częścią tego filmu, lecz moim zdaniem stanowi ono tylko tło do jeszcze ważniejszej dyskusji.

Na pierwszy rzut oka, wiele osób może uważać, iż Nic zaczął zażywać narkotyki po to, aby lepiej bawić się na imprezach i mieć odrobinę przyjemności. Wraz z biegiem filmu, można jednak odnieść wrażenie, iż nie jest to w pełni prawda. W jednym z wywiadów w amerykańskiej telewizji, Nic Sheff przyznał, że od małego cierpiał na zaburzenia nastroju oraz depresję. Niestety przez długi czas szukał ukojenia oraz pomocy nie tam, gdzie powinien. To zaprowadziło go w odmęt świata narkotyków. Od razu nasuwa się pytanie, dlaczego osoba pochodząca z kochającego domu, otoczona wartościowymi osobami, posiadająca różnorodne talenty, mogła mieć depresję i być pogrążona w tak wielkim oceanie smutku? Aby zrozumieć sytuację Nica, należy odnieść się do wiedzy z pogranicza psychologii oraz psychiatrii. Depresję dzieli się na egzogenną oraz endogenną. Ta pierwsza wiąże się ze złym wpływem otoczenia i trudnymi sytuacjami życiowymi. Depresja endogenna ma zaś podłoże biologiczne oraz genetyczne. Jest spowodowana niepoprawnym funkcjonowaniem procesów biochemicznych w mózgu. Prawdopodobieństwo jej wystąpienia jest wyższe u osób z rodzin, w których to zaburzenie występowało we wcześniejszych pokoleniach. Pomimo tego podziału, należy pamiętać, iż obie formy depresji często mogą współwystępować.

Niepokój oraz smutek Nica był spowodowany właśnie depresją endogenną. Główny bohater filmu nie poszedł do psychiatry ani na terapię, nie przyjmował też żadnych antydepresantów. Uległ złudzeniu, że narkotyki pomogą mu znaleźć szczęście. W konsekwencji doprowadziło go to do jeszcze gorszego stanu psychicznego. Był na tyle pogrążony w rozpaczy, że jedyne czego chciał to po prostu umrzeć.

Niestety, taki jest częsty obraz depresji wśród nastolatków. Nie jest łatwo dostrzec, a tym bardziej zrozumieć powody, dla których młody człowiek nie potrafi się cieszyć i radować życiem. Narkotyki oraz alkohol nie są przyczyną, lecz efektem ubocznym smutku panującego w sercu młodej osoby.

„Mój piękny syn” nie jest filmem łatwym i wesołym. Sądzę, że w trakcie seansu niejedna osoba się wzruszy i zacznie płakać. Niemniej jednak cała opowieść stanowi pewnego rodzaju podziękowanie dla osób, które pomogły Nicowi. Jego historia jest dowodem na to, że zrozumienie i empatia mogą uratować życie.

Stanisław Gut

źródło zdjęcia: slashfilm.com

Studenckie Koło Naukowe Psychoterapii DIALOG
Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego
ul. Stawki 5/7, 00-183 Warszawa
logotyp