logotyp
Serdecznie zapraszamy na kolejne wydarzenie przygotowane w ramach projektu „Dialogu" W Związku z Rodziną.
⏰Spotkanie pt. „Czy wszystkie szczęśliwe rodziny są takie same? W poszukiwaniu narracji partnerów w dobrze funkcjonujących związkach" odbędzie się 19 maja 2021 roku o godzinie 18:00 online na platformie ZOOM.
O narracjach badanych par dialogować 😉 będą dr hab. Anna Cierpka i dr Szymon Chrząstowski.
☎️Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, ale obowiązują na nie ZAPISY przez formularz: https://forms.gle/vtYKvtLJqpCcZo5Z6

SKN Psychoterapii ,,Dialog’’ na przyjemność przedstawić recenzję książki ,,Psychoanaliza w cieniu wojny i Zagłady’’ pod redakcją Ewy Kobylińskiej-Dehe
 wydanej przez Wydawnictwo Universitas. Zapraszamy do lektury!

,,Jak historycy mogą reprezentować załamanie sensu, pustkę i ogrom cierpienia, skoro nauki historyczne nie dysponują teorią cierpienia?” - pyta Kobylińska-Dehe we wstępie do ,,Psychoanalizy w cieniu wojny i Zagłady”. Pokazuje tym samym, jak redukcjonistyczna może być postawa wobec doświadczenia totalnego, jeśli okroi się je z perspektywy ,,liczby najbardziej pojedynczej” (Herbert, 1957). Jednak metodologia historyczna jest konieczna do rozrachunku z przeszłością. Z tego względu autorzy ,,Psychoanalizy w cieniu wojny i Zagłady” podejmują próbę odzwierciedlenia Holocaustu w sposób wielogłosowy. Tom ten jest zbiorem prac badawczych grupy autorów i autorek reprezentujących gałęzie nauki obejmujące historię, psychiatrię, psychoanalizę czy wreszcie filozofię. Ta wielość perspektyw dokładnie ilustruje jeden z głównych problemów stawianych na kartach tomu - jak mówiono i jak mówić o Holocauście?

To pytanie zdaje się wybrzmiewać w każdym z wątków tematycznych poruszanych na łamach ,,Psychoanalizy w cieniu wojny i Zagłady”. Jednym z nich jest próba rekonstrukcji życiorysów psychoanalityków i psychoanalityczek, których losy splotły się w najtragiczniejszym momencie dziejowym z Polską. Na podstawie cudem uratowanych skrawków biografii postaci takich Salomea Kempner, Roman Markuszewicz czy Alberta Szalita czytelnik może zanurzyć się w epokę absurdu nacjonalizmu, rozpaczliwego poszukiwania krewnych i znajomych w Szwajcarii czy Izraelu, dylematów ,,zostać czy wyjechać?” oraz ostatecznie ,,krycia się w szafie” - w połowie dwudziestego wieku, w środku Europy (Krall, 2008). Ta część tomu pokazuje osamotnienie psychoanalityków i psychoanalityczek pochodzenia żydowskiego - nawet w kręgu najbardziej wówczas oświeconych ludzi, lekarzy, terapeutów zrzeszonych w towarzystwach, z których gdy ,,było trzeba” wykreślali nazwiska żydowskich kolegów.

Znaczną część tomu poświęcono problematyce traumy - specyfice pokolenia ocalałych z Zagłady oraz tzw. ,,drugiego pokolenia”, czyli ich dzieci. Totalność tej traumy Kobylińska-Dehe określiła następująco ,,cień wojny jest taki, że nie znika nawet na równiku w samo południe”. Martwi psychicznie ludzie wychowywali dzieci, dla których Zagłada była całym życiem, choć nigdy bezpośrednio jej nie doświadczyły. Dzieci, które nie mogły mieć zmartwień, gdyż każde zmartwienie przy Auschwitz wydawało się niczym. Dzieci, które nie mogły być złe na okaleczonych rodziców, gdyż stanąć w kontrze do nich, to jakby stać się Hitlerem.

W książce znaleźć można także informacje o powojennej psychiatrii i psychoanalizie, które stanęły w obliczu jednostki chorobowej, na którą nie było dotychczas protokołów. Jak pomóc osobom naznaczonym śmiercią, jeśli samemu jest się nią naznaczonym? Autorzy przedstawiają badania osób ocalałych z Oświęcimia prowadzone przez Antoniego Kępińskiego i grupę krakowską a także psychoanalizę prowadzoną na zachód od Polski. Ta ostatnia musiała przejść gruntowną transformację swoich podstaw teoretycznych, pozwalając dopiero po kilkudziesięciu latach od zakończenia wojny w Europie na uznanie zdarzenia traumatycznego za wystarczający czynnik etiologiczny zaburzeń psychicznych.

Mówienie o Holocauście oznacza zamykanie go w pojęciach, co każdorazowo wiąże się z pomniejszaniem jego tragizmu. Jednak ,,człowiek nie potrafi przeżyć życia, nie nadając mu wyrazu” (Kobylińska-Dehe, 2020). Autorzy tomu zwracają uwagę, że aby mówić o Holocauście uczciwie, należy przyjąć perspektywę wieloznaczności, która nie broni teorii za wszelką cenę oraz nie kanalizuje różnych doświadczeń do jednego słusznego wzorca, jak czyni to polityka historyczna. Narracjom leżących u podstaw polskiej polityki historycznej autorzy poświęcają kilka rozdziałów książki.

,,Psychoanalizę w cieniu wojny i Zagłady” uważam za cenną pozycję, która w wielogłosowy i pogłębiony sposób ukazuje, jaką siłę rażenia miał (ma?) faszyzm. Spotykają się w niej perspektywy wielu dyscyplin naukowych, które tworzą holistyczny obraz Zagłady, pozostawiając czytelnika z odpowiedziami na wiele fundamentalnych pytań, ale i z jeszcze większą ilością dylematów. Ważny jest dla mnie fakt, że autorzy poszczególnych rozdziałów nie przedstawili historii w sposób rozszczepiony do czerni i bieli, lecz starali się cieniować to, co pomiędzy.

Podejmowanie problematyki Holocaustu zarówno w dyskursie naukowym, jak i poza nim, nigdy nie jest proste i często wiąże się z oporem przed wiedzą ,,jak do tego doszło?”. Odkrycie przyczyn oznacza przyznanie, że podobna historia może wydarzyć się gdziekolwiek, w jakimkolwiek społeczeństwie, a to budzi strach nie do pomieszczenia. Może on skutkować ambiwalentnymi postawami - z jednej strony emocjonalną anestezją, z drugiej - nieskończonym płaczem z żalu nad pokoleniami okaleczonymi każdą możliwą stratą. ,,Nie można myśleć o życiu, gdy zaprzecza się śmierci”, pisze Kobylińska-Dehe. Jednak w innym miejscu czytelnik spotyka się ze słowami ocalałego: ,,twoja śmierć nie przywróci nam życia”. Zadaniem ludzi XXI wieku jest odnaleźć swoje miejsce w przestrzeni wyznaczonej przez te dwa przesłania.

Natalia Dudek

CYKL: TERAPIA SCHEMATU
WZMACNIANIE TRYBU ZDROWEGO DOROSŁEGO PACJENTA
W TERAPII SCHEMATÓW
👤 Prowadząca: Anna Czarnecka - psycholog i psychoterapeutka
pracująca w nurcie terapii schematów, humanistyczno-doświadczeniowym,
CFT oraz EMDR
📆 Termin: 17.05.2021r. (poniedziałek), godz. 19:30
📍 Miejsce: online (platforma Google Meet)
📝 Zapisy przez formularz: https://forms.gle/zKpLnnyYNMRQx51D9
Liczba miejsc jest ograniczona.
________________________________________________________
O cyklu:
Spotkania poświęcone terapii schematu to cykl wykładów i warsztatów prowadzonych przez specjalistów w swojej dziedzinie, stanowiący próbę stworzenia przestrzeni do rozwoju umiejętności oraz zgłębiania wiedzy z zakresu podejść trzeciej fali terapii poznawczo-behawioralnej.
O spotkaniu:
Rozwijanie i wzmacniane trybu Zdrowego Dorosłego pacjenta jest najistotniejszym celem Terapii Schematów, tak aby w konsekwencji mógł on sam ( już bez pomocy terapeuty ) efektywnie troszczyć się o potrzeby swojej najwrażliwszej cząstki - trybu Wrażliwego Dziecka. Terapeuta, poprzez ograniczone powtórne rodzicielstwo, modeluje postawę Zdrowego Dorosłego. Jednak w trakcie terapii istotny jest również trening swoich umiejętności w tej roli przez pacjenta.
Uczenie się rozpoznawania swojego trybu Zdrowego Dorosłego, rozwijania jego kompetencji i świadomego uruchamiania go, aby lepiej radzić sobie z rozmaitymi wyzwaniami i trudnościami, stanowi ważną część procesu terapeutycznego. Uczestnicy spotkania zapoznają się z praktycznymi technikami, dedykowanymi wzmacnianiu trybu Zdrowego Dorosłego, które pozwolą pacjentom doświadczać tego trybu i znajdować w nim realne oparcie.
O Prowadzącej:
Anna Czarnecka - psychoterapeuta, psycholog. Pracuje w nurcie terapii schematów, humanistyczno-doświadczeniowym, CFT (Compassion Focused Therapy) oraz EMDR (Eye Movement Desensitization and Reprocessing). Posiada certyfikat terapeuty schematów nadany przez ISST (The International Society Of Schema
Therapy). W Centrum Terapii Poznawczo Behawioralnej w Warszawie współprowadzi szkolenia w ramach Szkoły Terapii Schematów Osób Dorosłych, akredytowane przez ISST. Publikuje na łamach magazynu Newsweek Psychologia, Charaktery oraz Psychologia w Praktyce. Współtworzy Ośrodek Psychoterapii i Coachingu INNER GARDEN w Warszawie. 
Niczym nowym jest twierdzenie o kojących właściwościach muzyki. Wiele z nas w życiu codziennym sięga po nią w momentach wzburzenia, po to, by się uspokoić lub wprowadzić w pozytywny nastrój. Muzyka często pomaga też pogłębić już odczuwane przez nas zadowolenie lub po prostu umila spędzany czas.
Jaki jednak wpływ miałaby skrupulatnie zaplanowana terapia muzyką na jakość życia studenckiego? Czy byłaby w stanie podwyższyć poziom kompetencji emocjonalnych?
Termin “kompetencje emocjonalne” obejmuje zarówno kompetencje osobiste i społeczne, takie jak samoświadomość, samoregulacja, motywacja, empatia i inne umiejętności społeczne. Obejmuje właściwie wszystkie elementy osobowości, które mają decydujący wpływ na jakość życia jednostki i stanowią o poziomie jej dojrzałości.
Coraz częściej w procesie rozwijania „kompetencji emocjonalnych” używa się technik muzykoterapii. Terapie, w których centralną rolę pełni muzyka, prowadzą wykwalifikowani muzykoterapeuci. Wykorzystuje się techniki aktywne, takie jak improwizacje instrumentalne, wokalne i ruchowe, taniec czy śpiew, a także receptywne – relaksację i wizualizację.
Na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UMCS w Lublinie badano efektywność receptywnych technik muzykoterapii w rozszerzaniu kompetencji emocjonalnych studentów pedagogiki. Przygotowany specjalnie program obejmował odsłuchiwanie muzyki i towarzyszącym jej instrukcjom słownym (tekstu wizualizacji).
Członkowie grupy eksperymentalnej zaobserwowali u siebie korzystną zmianę w zakresie kompetencji emocjonalnych – przede wszystkim znacznie zmniejszyły się ich obawy o ośmieszenie się na zajęciach, polepszyło się ich samopoczucie. W przypadku większości twierdzeń podawanych do ustosunkowania się po eksperymencie, takich jak „martwię się wynikami najbliższej sesji” nie zauważono istotnej zmiany w grupie eksperymentalnej, jednak zauważono istotne pogorszenie w grupie kontrolnej – można by więc mówić o profilaktycznej roli takiej terapii. Okazało się, że muzykoterapia może mieć efektywny wpływ na kompetencje emocjonalne, a jej efekty mogą utrzymywać się przez długi czas już po kilku tygodniach pracy.
Bibliografia:
http://www.psychoterapiaptp.pl/uploads/PT2007n3s67Stachyra.pdf?fbclid=IwAR2oNqAFU94EiMgiCMZhuIjItA2W165vbh-t6xxpmOeAWSk-aOY47LOb-L0

W dobie internetu bardzo łatwo jest znaleźć wciągający i ciekawy film. Na platformach takich jak Netflix lub HBO aż roi się od fascynujących filmowych opowieści. W piątek, po pracy, można włączyć sobie relaksującą komedię, natomiast w leniwą niedzielę można obejrzeć trzymający w napięciu film akcji. Pomimo tych wszystkich udogodnień, nie jest łatwo znaleźć film ukazujący bohatera, z którym można się utożsamić. Bohatera, którego perypetie i przeżycia są w pewien sposób podobne do naszych własnych. A to właśnie takie historie najbardziej zapadają nam w pamięci.

Takim filmem dla mnie jest „Mój piękny syn” w reżyserii Felixa Van Groeningena. Cała fabuła oparta jest na książce Nica Sheffa, który przez prawie 10 lat był uzależniony od narkotyków. Pierwszy raz spróbował ich już w wieku 11 lat, zaś jako nastolatek nie potrafił bez nich wytrzymać ani dnia.

Z pozoru wydaje się to opowieść wstrząsająca, ale równocześnie dosyć typowa jak na historię narkomana. Niemniej jednak jak w każdej prawdziwej historii z życia wziętej, jest w niej coś unikalnego.

1. Uzależnienie i depresja mogą dotknąć każdego

Istnieje powszechne przekonanie, że takie zaburzenia jak depresja oraz uzależnienie występują tylko w środowisku osób biednych i słabo wykształconych. Rodzice, którzy wysyłają swoje dzieci do elitarnych szkół i wykupują im drogie wakacje nie potrafią sobie wyobrazić, że ich syn lub córka mogliby paść ofiarą choroby psychicznej. Są przekonani, że zapewnienie dziecku najlepszej edukacji i bezpiecznego domu sprawi, iż będzie ono w pełni szczęśliwe i pozbawione zmartwień. Są to bardzo często kochający i zatroskani rodzice, którzy wierzą, że ich miłość uchroni ich pociechy przed złem tego świata.

„Mój piękny syn” pokazuje, iż te wszystkie działania i uczucia niczego nie gwarantują. Jako nastolatek, Nic spędzał ze swoim tatą mnóstwo czasu na windsurfingu, słuchaniu muzyki oraz wspólnych rozmowach. Była to wręcz relacja przyjacielska. Pomimo rozwodu rodziców, często widywał się ze swoją matką i miał świetny kontakt z nową partnerką swojego ojca. Stanowił również autorytet dla swojego młodszego rodzeństwa. Nie miał też problemów z nauką dzięki czemu został przyjęty na wszystkie najlepsze uniwersytety w USA.

Pomimo tych wszystkich pozytywów, Nic nie był szczęśliwy. Swój wewnętrzny stan opisuje słowami „I need to find a way to fill this big black hole in me” (“Muszę znaleźć sposób, aby zapełnić tę wielką czarną pustkę, która we mnie istnieje”). Kiedy pierwszy raz spróbował metamfetaminy, przez moment poczuł się w końcu spełniony i szczęśliwy. Desperacko szukał tego uczucia przez kolejne 10 lat swojego życia, co w konsekwencji doprowadziło go do poważnego uzależnienia od substancji psychoaktywnych.

Nic nie potrafił znaleźć szczęścia pomimo kochających rodziców i świetnych warunków do życia. Próbował go szukać w narkotykach i alkoholu, co doprowadziło go na samo dno.

2. Uzależnienie to (tylko) efekt uboczny

Twórcy oraz aktorzy „Mojego pięknego syna” jednogłośnie twierdzą, że główną tematyką filmu jest uzależnienie. W trakcie wielu wywiadów, Timothee Chalamet, odtwórca głównej roli, opowiadał, że jego motywacją do pracy nad filmem było pokazanie problematyki substancji psychoaktywnych. Uzależnienie jest z pewnością ważną częścią tego filmu, lecz moim zdaniem stanowi ono tylko tło do jeszcze ważniejszej dyskusji.

Na pierwszy rzut oka, wiele osób może uważać, iż Nic zaczął zażywać narkotyki po to, aby lepiej bawić się na imprezach i mieć odrobinę przyjemności. Wraz z biegiem filmu, można jednak odnieść wrażenie, iż nie jest to w pełni prawda. W jednym z wywiadów w amerykańskiej telewizji, Nic Sheff przyznał, że od małego cierpiał na zaburzenia nastroju oraz depresję. Niestety przez długi czas szukał ukojenia oraz pomocy nie tam, gdzie powinien. To zaprowadziło go w odmęt świata narkotyków. Od razu nasuwa się pytanie, dlaczego osoba pochodząca z kochającego domu, otoczona wartościowymi osobami, posiadająca różnorodne talenty, mogła mieć depresję i być pogrążona w tak wielkim oceanie smutku? Aby zrozumieć sytuację Nica, należy odnieść się do wiedzy z pogranicza psychologii oraz psychiatrii. Depresję dzieli się na egzogenną oraz endogenną. Ta pierwsza wiąże się ze złym wpływem otoczenia i trudnymi sytuacjami życiowymi. Depresja endogenna ma zaś podłoże biologiczne oraz genetyczne. Jest spowodowana niepoprawnym funkcjonowaniem procesów biochemicznych w mózgu. Prawdopodobieństwo jej wystąpienia jest wyższe u osób z rodzin, w których to zaburzenie występowało we wcześniejszych pokoleniach. Pomimo tego podziału, należy pamiętać, iż obie formy depresji często mogą współwystępować.

Niepokój oraz smutek Nica był spowodowany właśnie depresją endogenną. Główny bohater filmu nie poszedł do psychiatry ani na terapię, nie przyjmował też żadnych antydepresantów. Uległ złudzeniu, że narkotyki pomogą mu znaleźć szczęście. W konsekwencji doprowadziło go to do jeszcze gorszego stanu psychicznego. Był na tyle pogrążony w rozpaczy, że jedyne czego chciał to po prostu umrzeć.

Niestety, taki jest częsty obraz depresji wśród nastolatków. Nie jest łatwo dostrzec, a tym bardziej zrozumieć powody, dla których młody człowiek nie potrafi się cieszyć i radować życiem. Narkotyki oraz alkohol nie są przyczyną, lecz efektem ubocznym smutku panującego w sercu młodej osoby.

„Mój piękny syn” nie jest filmem łatwym i wesołym. Sądzę, że w trakcie seansu niejedna osoba się wzruszy i zacznie płakać. Niemniej jednak cała opowieść stanowi pewnego rodzaju podziękowanie dla osób, które pomogły Nicowi. Jego historia jest dowodem na to, że zrozumienie i empatia mogą uratować życie.

Stanisław Gut

źródło zdjęcia: slashfilm.com

Studenckie Koło Naukowe Psychoterapii DIALOG
Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego
ul. Stawki 5/7, 00-183 Warszawa
logotyp